Międzynarodowe rekolekcje dla katolickich przedsiębiorców

W Rzymie serce zaczyna bić szybciej, a zapach kawy miesza się z zapachem świętości. To tutaj święty Paweł spotyka świętego Piotra, antyczni cesarze — męczenników pierwszych wieków, kardynałowie — książęta, a ubodzy święci — papieży. My podążyliśmy śladami świętego Maksymiliana, szukając odpowiedzi na pytanie, jak czerpać siłę z wiary, abyśmy mogli być tak oddani i tak płodni w naszych przedsięwzięciach jak on. Towarzyszył nam o. Jacek Staniek SChr, gość specjalny Jego Eminencja kardynał Gerhard Müller oraz… Duch Święty.

Rzym przywitał nas pełnym słońcem już 12 listopada, dzień przed rozpoczęciem rekolekcji. Gdy cała Polska uginała się pod ciężkimi, gęstymi zwałami jesienno-zimowych chmur, Wieczne Miasto okazało się łaskawe. Tłumy turystów odpłynęły, a temperatury zatrzymały się na około 20 stopniach. Nic więc nie przeszkadzało w skupieniu i kontemplacji, zarówno podczas medytacji i modlitwy, jak i podczas odwiedzania świętych miejsc — bo na jedno i drugie znaleźliśmy czas.

Serce chrześcijaństwa

Dlaczego zdecydowaliśmy, że co roku będziemy powracać do Rzymu? Bo zawiera on w sobie historię, której nie mają inne miasta. Tutaj bije też od niemal dwóch tysięcy lat duchowe serce chrześcijaństwa. Rekolekcje na Maxa są połączeniem dnia skupienia i pielgrzymki w dwóch wymiarach: do własnego wnętrza oraz do miejsc i znaków, które mają nas inspirować, z których mamy czerpać naukę: jak przeżyć nasze życie, aby na końcu spotkać się z szerokim gronem świętych, których życie zawsze było związane, duchowo lub fizycznie, ze Stolicą Piotrową.

Fot. Beata Jung-Nikliborc

Formacja, formacja, formacja

Każdy wie, że gdy sportowiec nie trenuje, na początku udaje mu się osiągać jeszcze w miarę przyzwoite wyniki, jednak po jakimś czasie brak formy daje o sobie znać i przychodzi załamanie. Analogicznie jest w życiu duchowym — brak modlitwy i dbałości o formację sprawia, że przez pewien czas „żyjemy z rezerw”, aby szybko popaść w ospałość. Kruszeją fundamenty wiary i w momencie trudności można odczuć to bardzo boleśnie. Dlatego, chociaż Rzym kusił, aby oddać mu każdą chwilę, nasz pobyt wykorzystaliśmy (maksymalnie!) na modlitwę i medytację. W tym roku towarzyszył nam wyjątkowy gość, opiekun duchowy — o. Jacek Staniek SChr, który na co dzień pełni posługę wśród rzymskiej Polonii. Ojciec Jacek, znany powszechnie z ogromnego entuzjazmu i niegasnącej radości ducha, każdego dnia odprawiał dla nas Mszę Świętą i prowadził medytacje, pamiętając o tym, że stoją przed nim często zagonieni i zapracowani przedsiębiorcy. Z szerokim uśmiechem (i wielkim sercem) postawił nam jednak wysoką poprzeczkę:

Ktoś kiedyś powiedział, że z rekolekcji nigdy nie wychodzi się takim samym człowiekiem — wychodzi się albo lepszym, albo gorszym… Uczyńmy wszystko, co w naszej mocy, by wyjść stąd lepszymi, odmienionymi, przemienionymi, pogłębionymi ludźmi. Stanie się tak, jeśli otworzymy się na przemieniające działanie łaski Bożej. Oto otrzymujemy szczególną szansę od Boga — a szansa, jakby z definicji, jest po to, by ją wykorzystać. I to jest właśnie naszym celem i zadaniem w tegorocznych rekolekcjach — niech to rzeczywiście będą rekolekcje na maksa! […]

Jesteście szczególną grupą ludzi: macie większe możliwości, ale i pewnie jesteście narażeni na większe niebezpieczeństwa. A życie mamy tylko jedno, więc trzeba je przeżyć jak najsensowniej. Dlatego proszę, by te rekolekcje potraktować jako zaproszenie do mądrzejszego, sensowniejszego życia — pamiętając o słowach Mistrza z Nazaretu: „komu więcej dano, od tego więcej wymagać się będzie”.

Spotkanie z kard. Gerhardem Müllerem

Można by rzec, że podczas rekolekcji przyjęliśmy pięciu wyjątkowych gości: Ducha Świętego, ojca Jacka i… kardynała Müllera wraz z jego sekretarzem, księdzem Sławomirem Śledziewskim. Poznaliśmy się przy uroczystej kolacji, która jest stałym punktem naszego wyjazdu (w ubiegłym roku gościliśmy kard. Raymonda Leo Burke’a). Dzień później kardynał odprawił dla nas Mszę Świętą, a zamiast wykładu zaproponował rozmowę, która dla każdego uczestnika będzie nie tylko wspomnieniem, bo możliwość rozmowy z byłym prefektem Kongregacji Nauki Wiary to duże przeżycie, a także okazja do zaczerpnięcia ze skarbca mądrości. Tym bardziej, że pytań było wiele: dotyczyły przede wszystkim naszego miejsca w świecie i Kościele jako osób, które zarządzają firmami, dają innym zatrudnienie i dźwigają na swoich barkach ciężary wynikające z większych zobowiązań wobec Państwa. Kardynał zwrócił przede wszystkim uwagę na konieczność ciągłej formacji i rozwoju duchowego — nie jest dobrze, gdy wzrastamy jako specjaliści w jednej dziedzinie (biznes, finanse, prawo czy cokolwiek innego, czym się zajmujemy), a nasz rozwój duchowy i wiedza religijna utrzymują się na poziomie dziecka. Dodatkowo zgłębianie nauki społecznej Kościoła jest nie tylko wskazane, ale wręcz niezbędne, szczególnie dla takiej grupy, jaką tworzą środowiska Towarzystw Biznesowych. Pogłębiona formacja to także większa wiedza, a im większa wiedza, tym większa wolność podejmowanych decyzji. Decydujemy bowiem bardziej świadomie, mając szerszy i głębszy ogląd sytuacji. Kard. Müller bardzo mocno podkreślił, że osoby dobrze uformowane są także mniej podatne na manipulację, co we współczesnym świecie, który utarło się określać jako „rządzony przez media”, wydaje się warunkiem niezbędnym, aby postępować moralnie i, kiedy trzeba, stanąć również po stronie prawdy i dać o niej świadectwo.

Fot. Maciej Gnyszka

Śladami świętych

W ciągu dnia opuszczaliśmy kaplicę i „wyruszaliśmy w miasto”, oczywiście rozpoczynając od bazyliki św. Piotra. Ogromna renesansowo-barokowa budowla za każdym razem robi piorunujące wrażenie. Co krok święty, ale naszą uwagę przyciągnęły dwa groby: św. Jana Pawła II i oczywiście św. Piotra. W miasto „zatopiliśmy się” wolnym krokiem. Rzym ma wiele „warstw”, które, jak źle wytarty palimpsest, nakładają się na siebie. Kolejne kroki skierowaliśmy w stronę Forum Romanum i Koloseum. Tutaj, wśród ruin, dotyka się potęgi Imperium Rzymskiego — przed oczami staje przepych i bogactwo miasta, ale także chciwość, żądze i okrucieństwo, które targały tamtym światem. Przypomina o tym znajdujące się niedaleko Więzienie Mamertyńskie, w którym przetrzymywano m.in. św. Piotra (pozostał łańcuch) oraz krzyż pośrodku najniższego poziomu amfiteatru. Widać jak na dłoni, że mimo upływu wieków nasz świat niewiele się różni od tego, po którym zostały tylko ruiny i relacje historyków. A jednak — to właśnie w tych miejscach żyli i modlili się pierwsi chrześcijanie, nie wątpiąc, że mimo że jest ich niewielu, mogą zmienić pogański, nieludzki świat (jakaż to lekcja dla nas!). Uciekając z lasu antycznych kolumn, znaleźliśmy schronienie w licznych kościołach, wciśniętych co kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów w tkankę miasta, z których każdy zapiera dech w piersiach.

Na naszej mapie podróży znalazły się jeszcze trzy ważne dla pierwszych chrześcijan (i nie tylko) miejsca. Odwiedzamy bazylikę św. Jana na Lateranie, konkurującą ogromem i przepychem z bazyliką watykańską, i znajdujące się przy niej Święte Schody z pałacu Poncjusza Piłata, po których prowadzono Jezusa, a które w IV w. przewiozła do Rzymu św. Helena. Udaliśmy się także do kościoła św. Pawła za Murami, w którym spoczywają relikwie świętego, w pobliżu miejsca, gdzie Apostoł Narodów miał zostać ścięty. Tutaj, w miejscu oddalonym od gwarnego centrum, zatrzymaliśmy się dłuższy czas na medytację w ciszy. I chociaż bazylika uległa pożarowi w XIX wieku, odbudowano ją bardzo wiernie. Po minięciu majestatycznej kolumnady i ocienionego palmami dziedzińca, rozpostarła się przed nami przestrzeń wielka, ale nie przytłaczająca. Wyobraziliśmy sobie, jak modlili się chrześcijanie pierwszych wieków w cesarskich bazylikach. Stamtąd udaliśmy się do miejsca, którego nie możemy ominąć — katakumb św. Kaliksta, przypominających o prześladowaniach w początkach chrześcijaństwa.

Święty Maksymilian

Przez cały czas towarzyszył nam św. Maksymilian Maria Kolbe, który od początku został wybrany na patrona rekolekcji. W Rzymie studiował, złożył profesję, został wyświęcony na kapłana i oddawał się pracy, a także otrzymał natchnienie do założenia Rycerstwa Niepokalanej. Odwiedziliśmy klasztor Braci Mniejszych Konwentualnych przy via San Teodoro 42, gdzie mieści się cela świętego, udostępniona zwiedzającym wraz z eksponatami, oraz muzeum. Odwiedziliśmy także kościół Sant’Andrea della Fratte, w którym św. Maksymilian odprawił Mszę św. prymicyjną, co zostało upamiętnione tablicą i figurą świętego. Oczywiście wszystkie wyżej wymienione miejsca odwiedzaliśmy z intencją modlitewną, a nie jako ciekawostkę historyczną.

Fot. Beata Jung-Nikliborc

Co za rok?

Wracamy do Rzymu! Zapasu w duchowych bateriach wystarczy na długo, ale trzeba będzie je ponownie naładować. Wrócimy wraz ze św. Maksymilianem do najważniejszych miejsc i do miejsc nowych, które powiedzą nam jeszcze więcej o tym mieście i które pozwolą skorygować kurs na drodze do właściwego celu. A wszystkich zainteresowanych zapraszamy do zarezerwowania sobie czasu między 12 a 16 listopada 2019 roku i śledzenia na bieżąco informacji na www.maxretreat.com (informacje w języku polskim znajdują się TUTAJ — przyp. red. )

Paulina Gołębiewska

uczestniczka Międzynarodowych Rekolekcji w Rzymie 2018

Artykuł pierwotnie ukazał się w „Merkuryuszu Towarzystw Biznesowych” jako relacja z Międzynarodowych Rekolekcji dla Przedsiębiorców, zorganizowanych w Rzymie w listopadzie 2018 roku przez Towarzystwa Biznesowe.

Partnerzy