„Ja z Towarzystwami Biznesowymi związałem się już kilka lat temu i po jakimś czasie stała się taka dziwna rzecz, że w zasadzie nie robię już biznesu z nikim spoza Towarzystw. Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że w Towarzystwach znajduję wszystko to, czego potrzebuję. Czyli wszystkie możliwe branże, które albo mogą wspierać mój biznes, albo takie, którym ja mogę sprzedać swoje usługi. Natomiast druga sprawa to to, że Towarzystwa dają mi komfort, że ludzie, z którymi współpracuję, są ludźmi uczciwymi, którzy wyznają te same wartości co ja. I mam świadomość, że faktury zostaną zapłacone, że jak będę potrzebował pomocy, to tę pomoc znajdę”.

Powiedział Marcin Konik-Korn (Towarzystwo Biznesowe Krakowskie) na spotkaniu z Romanem Kluską, które zorganizowaliśmy przed otwarciem Towarzystwa biznesowego Radomskiego.

Michał Szafrański, znany polski bloger piszący o finansach, autora bestsellera „Finansowy ninja”, zatytułował swoją książkę, w której przedstawia swoją drogę od zera do 7 milionów z bloga, „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”. Historia przedstawiona w książce sięga dużo dalej — Michał Szafrański pisze o wartościach, które wyniósł z domu, i o relacjach budowanych przez całe życie. Czasami dobro powracało po wielu latach. Z perspektywy czasu Michał Szafrański widzi bardzo wyraźniej, że nie osiągnąłby tego wszystkiego bez zaufania — zaufania do samego siebie, zaufania członków jego społeczności, zaufania szefów firm, w których pracował, oraz kolegów z pracy i podwładnych. Kluczem do wszystkiego jest zaufanie.

Czy zaufanie bądź jego brak będzie decydować o przyszłości naszych biznesów?

Pewne jest jedno — dużo łatwiej jest prowadzić biznes w sytuacji, gdy człowiek nie musi się martwić, że faktury zostaną opłacone; że podwykonawca wykonane powierzone zadanie solidnie i na czas; że w razie nagłych komplikacji w zasięgu ręki jest wielu chętnych do pomocy, rozsianych po całej Polsce.

Marcin Konik-Korn w słowach przytoczonych powyżej ujął całą istotę tego, co tak naprawdę Towarzystwa Biznesowe dają swoim Członkom. To środowisko, ekosystem wręcz, fundamentem którego są te same wartości. Jakie konkretnie wartości?

Czy świat potrzebuje katolickich miliarderów?

„Wyobrażasz sobie świat, w którym listy stu najbogatszych obywateli większości państw obsadzają katoliccy miliarderzy i multimilionerzy? Wyobrażasz sobie świat, w którym najpotężniejsi politycy i partie polityczne przez wzgląd na siłę ekonomiczną katolickich przedsiębiorców, początkowo nawet bardziej z wyrachowania, niż z przekonania, zaczynają myśleć o prawodawstwie coraz bardziej wg prawa naturalnego, niż politycznej poprawności i mody ostatnich lat? A może widzisz oczyma duszy piękne kampanie reklamowe promujące wierność, rodzicielstwo, adopcję, wypierające z billboardów ogłoszenia na temat in vitro, albo pigułek dzień po — i to nie dlatego, że właściciel powierzchni reklamowej lubi te treści, tylko dlatego że stawka za ich publikację jest po prostu lepsza niż ta oferowana przez przedstawicieli cywilizacji śmierci?

Ja to sobie wyobrażam i uważam, że droga do takiego stanu rzeczy nie prowadzi tylko i wyłącznie przez modlitwę i gorące oczekiwanie, ale — jak to zawsze było w katolickim świecie — przez modlitwę i pracę. […]

Między innymi dlatego od lutego 2010 r. wraz ze swoim zespołem tworzę Towarzystwa Biznesowe, szczególną inspirację czerpiąc z osoby św. Maksymiliana Marii Kolbego, który wymodlił życie mojego najstarszego syna, również Maksymiliana.

Podobnie jak św. Maksymilian postawił sobie największy możliwy cel: podbić dla Niepokalanej wszystkie dusze i każdą z osobna, tak i ja chciałbym stać się hodowcą katolickich unicornów. Nie, wcale nie żartuję, chodzi mi o firmy warte co najmniej miliard dolarów, bo tak właśnie nazywa się największe przedsiębiorstwa na całym świecie.

Czy sam chciałbym zostać miliarderem? Nie ma znaczenia. Jeśli takie jest moje powołanie — oczywiście, że chcę. Nie po to, by napawać się posiadaniem i je celebrować. Pieniądze są jak glina dla garncarza — żaden garncarz nie powinien być dumny z tego, że ma duży magazyn surowca, tylko raczej chlubić się naczyniami swojej produkcji i tym, na jakich stołach służą. Jeśli nie jest to moim powołaniem — nie muszę”.

To cytat z e-booka „Katoliccy miliarderzy. Dlaczego nie ma ich w Polsce i jak bardzo są potrzebni”, którego autorem jest Ojciec Założyciel Towarzystw Biznesowych, guru polskiego networkingu i fundraisingu, Maciej Gnyszka.

Michał Osiej — „Hetman Wschodniej Polski”, Dyrektor Regionalny Towarzystw Biznesowych, dzięki któremu spotkania naszej organizacji odbywają się nie tylko w dużych miastach, ale też mniejszych ośrodkach, jak Siedlce czy Biała Podlaska — powiedział kiedyś, że każdy nowy Członek Towarzystw Biznesowych powinien sięgnąć po dwie książki Macieja: „Dlaczego networking nie działa” oraz właśnie „Katolickich miliarderów”. Pierwsza z nich przedstawia narzędzie, którym się posługujemy — networking. A druga to zarys wizji, misji i wartości, które wyznajemy — wartości, które łączą; które pomagają budować zaufanie już od pierwszego spotkania; które — jak to ujął Marcin Konik-Korn — dają komfort. A w takich warunkach dużo łatwiej jest rozwijać biznes.

Partnerzy