„Raport trzeba koniecznie przeczytać choćby po to, aby zrozumieć, jak bardzo Auschwitz nie był „polskim obozem koncentracyjnym”. Śledząc opowieść Pileckiego dowiemy się również, że nawet pomimo nieludzkich warunków życia można nie przestać być człowiekiem. Dla niektórych może być również odkryciem, że w obozach nie byli przetrzymywani jedynie Żydzi, ale również ludzie innych narodowości. Na koniec można pochylić się nad eksperymentami medycznymi i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy faktycznie postęp nauki wart jest każdej ceny”.

Gdy prosiłem Tomka Cioska o krótką recenzję „Raportu z Auschwitz” (UWAGA: na rynku raport rotmistrza Pileckiego dostępny jest pod różnymi tytułami; ja trzymać się będę tego tutaj), nie miałem wątpliwości, że zrobi to świetnie. Kto zna Pracownię Synergii, ten wie, że Tomek potrafi łączyć kropki. A kiedy zajdzie potrzeba, nawet z dużej ilości informacji umie wychwycić to, co najważniejsze.

W zasadzie mógłbym poprzestać na powyższej recenzji Tomka Cioska — i za kończyć tekst teraz, w tym miejscu. Wszak zacytowane słowa to wystarczające odpowiedź na pytanie, dlaczego warto i trzeba sięgnąć po „Raporty z Auschwitz” rotmistrza Pileckiego. Ale…

… wciąż do rozwiązania pozostaje arcyważna kwestia: czytać czy słuchać — oto jest pytanie. Czy sięgnąć po drukowaną książkę (ewentualnie ebooka), czy też wybrać audiobooka? Sam zdecydowałem się na tę ostatnią opcję. Dlaczego?

Opowieść Marcina Kwaśnego

„Marcin Kwaśny zrobił coś fantastycznego. On nie czyta — on opowiada historię w tak niesamowity sposób, że słuchając przenosimy się do Auschwitz” — powiedział Andrzej Demczuk.

No i namówił^^

Już wcześniej słyszałem wiele dobrego o audiobooku w wykonaniu Marcina Kwaśnego, ale to właśnie Andrzej Demczuk przekonał (dziękuję!) mnie ostatecznie do sięgnięcia po „Raporty z Auschwitz” w wersji do posłuchania. I nie zawiodłem się. Faktycznie — to aż niewiarygodne, jak wiele dla tej książki uczynił Marcin Kwaśny.

Marcin Kwaśny jako Witold Pilecki
(Polecam ten świetny tekst o filmie „Pilecki”)

„Słuchając raportu rotmistrza Pileckiego, dowiedziałem się wielu rzeczy, o których nie wiedziałem wcześniej. I myślę, że dla wielu osób, które sięgną po książkę lub wysłuchają audiobooka, ta książka też przyniesie wiele nowych odkryć” — dodał Andrzej Demczuk.

Podpisuję się pod powyższym obiema rękami. Podejrzewam, że nie brakuje w Polsce bardzo świadomych osób, które zgłębiają historyczną wiedzę — i dla nich to wszystko już jest znane. Jednak podejrzewam też, że większości ludzi ma tylko pewne ogólne wyobrażenia o Auschwitz — sam należałem do tego grona.

Czasami trudno było słuchać opowieści rotmistrza Pileckiego — aż tak zatrważające były opisywane przezeń wydarzenia. Ale warto przebrnąć przez „Raporty z Auschwitz”, żeby spojrzeć na tamten świat z perspektywy świadka historii. Bo ta perspektywa bardzo różni się od ogólnych wyobrażeń.

Piekło na ziemi — to ludzie ludziom zgotowali ten los?

„[…] uważam, że treść tej książki jest tak mocna, że gdyby każdy Niemiec ją przeczytał, to ustawa na temat reparacji wojennych dla Polski zostałaby przegłosowana jednomyślnie” — napisał Michał Osiej w tekście Ta książka nie pozwoli Ci zasnąć.

Zgadzam się z Michałem w tym, że „Raporty z Auschwitz” powinni poznać obywatele innych państw — nie tylko Polacy. Choć mam obawy co do samych Niemców. Po wysłuchaniu opowieści rotmistrza Pileckiego nie mam wątpliwości, że oni dobrze WIEDZIELI, CO ROBIĄ. Zabijali ludzi w zorganizowany i zaplanowany sposób. A jednocześnie troszczyli się o PR.

Witold Pilecki wspomina, że był okres odwilży dla Żydów w Auschwitz (trzeba tu podkreślić, że byli to przede wszystkim Żydzi z innych państw, np. Francji). Wykonywali lżejsze prace, pod dachem. A Niemcy kazali pisać listy do rodziny. Oczywiście chodziło o takie listy, w których obóz przedstawiany jest jako miejsce całkiem znośne. W owym czasie nazwa Auschwitz jeszcze nie mroziła krwi w żyłach. Tym oto sposobem w świadomości ludzi w innych państwach Niemcy tworzyli fałszywy obraz.

W pewnym momencie Niemcy dbali o to, żeby nikt nie wychodził z Auschwitz żywy (wcześniej były przypadki, że np. rodzina wykupowała więźnia). Bo każdy były więzień obozu to świadek tych wszystkich zbrodni.

A nie brakowało tam sadystów, jak „igłowy” (nie pamiętam nazwiska Niemca, który wstrzykiwał śmiertelny zastrzyk), który szczycił się tym, że sam uśmiercił kilkanaście tysięcy ludzi (sic!), nanosząc na ścianie kreseczkę po każdym śmiertelnym zastrzyku.

Ważna rzecz odnośnie „rachunków”. Nie wszyscy ludzi uśmierceni w obozie byli ewidencjonowani. Wielu po prostu trafiało do masowego grobu (o ile można to nazwać grobem). Ale nawet ich ciała (a raczej to, co z nich zostało) w pewnym momencie Niemcy wykopują (oczywiście rękoma więźniów), żeby spalić w piecach.

Rotmistrz Pilecki operuje terminami „piekło” i „ziemia”, kiedy mówi o tych dwóch jakże różnych światach — tym w obozie i tym poza nim (zanim uciekł z Auschwitz, zdarzyło mu się pracować poza obozem). Jakże trafne jest to przeciwstawienie. Auschwitz to z całą pewnością piekło na ziemi.

Skala „odczłowieczenia”, do którego tutaj doszło, powala i przeraża. Czy człowiek, który dokonuje takich rzeczy, to wciąż człowiek, czy już przerażająca bestia? Czy Niemców z obozu i wszystkich więźniów, którzy poszli na współpracę, można nazwać ludźmi?

Rotmistrz Pilecki podzielił się wartościową refleksją na temat kultury XX wieku. Odniósł się do tego, że wielu współczesnych głosiło pogląd, że współczesna kultura przewyższa to, co było wcześniej. Rotmistrz Pilecki zauważa słusznie, że postęp cywilizacji faktycznie ma miejsce — ale czy postępem kultury można nazwać to, że podczas wojny zabija się nie wojsko po drugiej stronie, lecz całe społeczeństwo?

Czytaj i nie dyskutuj!

Na zakończenie przytoczę słowa Przemka Przyjaznego, które napisał, gdy poprosiłem go o recenzję „Raportów z Auschwitz”:

„Każdy człowiek, który zamierza kiedykolwiek powiedzieć cokolwiek o II wojnie światowej, powinien to przeczytać”.

W rzeczy samej. Choć bardziej zachęcam do posłuchania niż do lektury książki. Oczywiście wyborów należy do Ciebie.

Andrzej Lauryn

Copywriter Towarzystw Biznesowych


Audiobook w wykonaniu Marcina Kwaśnego znajdziesz tutaj:



Natomiast w tych miejscach znajdziesz książkę drukowaną lub ebooka:

Partnerzy