„Marka pozwala więc klientowi manifestować własną tożsamość i osobowość, a przez to z jednej strony odróżniać się od innych, z drugiej zaś — komunikować przynależność do określonych światów przeżyć, tworząc semantyczną zbieżność i strukturalne dopasowanie w celu stabilizacji struktur. Marki pozwalają także zaspokajać psychiczne, estetyczne i emocjonalne potrzeby ich użytkowników. Użytkowanie marki bierze także pod uwagę dostarczane przez markę emocje, wyróżniki statusu społecznego i zaspokajanie społecznych potrzeb”.

Pisze Maciej Tesławski — jeden z największych polskich specjalistów w kwestii budowania marki — w książce „Strategia marketingowa. Instrukcja budowy silnej marki”.

Bo to właśnie silna marka jest celem strategii marketingowej. Raz jeszcze Maciej Tesławski: „Strategia jest więc tutaj odpowiedzią na pytanie: „Jaka jest/ma być marka?”. A dzieje się to w czasie i w wyniku realizacji strategii komunikacji”.

Wracając jeszcze do samej marki. Maciej Tesławski pisze, że marka jest ideą, „którą wizualizujemy w głowie konsumenta przez komunikację. Dla idei ludzie życie oddają. […] Marka na pewno nie jest dokumentem ani nazwą produktu. Marka jest w głowie u konsumenta i tylko tak rozumiana jest właściwie”.

Dlaczego tekst zainspirowany wywiadem Macieja Gnyszki z Krzysztofem Ziętarskim, Założycielem i CEO Marie Zélie, oraz Janem Sikorą, dyplomowanym architektem wnętrz i profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, rozpoczynam od rozważań nad istotą marki? Ponieważ 36. odcinek programu „Gnyszka Wyciska” to solidna dawka wiedzy na temat budowania marki właśnie.

Co ciekawe, wszyscy trzej uczestnicy tej fascynującej rozmowy prowadzą biznes, który w dużej mierze zależy od siły marki. W przypadku ubrań od Marie Zélie sprawa jest oczywista. W przypadku Jana Sikory oraz tworzonej przezeń sztuki — również (Jan Sikora potrafi dużo więcej niż „tylko” [w cudzysłowie, bo to słowo zdecydowanie nie pasuje do prawdziwej sztuki] projektowanie wnętrz, o czym zresztą opowiada podczas wywiadu). Ale, co może nieco dziwić, także Maciej Gnyszka nie stanowi tu wyjątku. Siła jego marki osobistej jest ważna także z punktu widzenia budowania marki Towarzystw Biznesowych.


Sztuka, jakość i… — przepis na zbudowanie silnej marki?

Pytanie brzmi: czy w ogóle istnieje sprawdzony przepis na zbudowanie silnej marki? Podtytuł książki Macieja Tesławskiego mówi, że tak — w końcu to „Instrukcja budowy silnej marki”. Ale już same cytaty, które przytoczyłem, uświadamiają, że to zadanie jest trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Wszak marka jest ideą i powstaje w głowie konsumenta. A od filmu „Incepcja” wiemy, że zaszczepianie idei nie jest taką prostą sprawą. Żartuję, oczywiście, ale nie do końca. Choć „Incepcja” to filmowa fikcja, to sam problem „siania idei” jest jak najbardziej realny, a w dodatku ważny.

No dobrze, ale czego możemy dowiedzieć się od Gości 36. odcinka programu „Gnyszka Wyciska”?

Jak oni widzą przepis na budowę silnej marki? Podczas wywiadu pada bardzo ciekawa myśl, że solidne rzemiosło jest podstawą jakości i dobrej sztuki. I choć sam ze sztuką nie mam nic wspólnego (no chyba że potraktujemy bajkolejstwo i wodopisarstwo jak sztukę^^), to zdecydowanie się z powyższym zgadzam.

Niedawno miałem przyjemność poznać rzemieślnika, tworzywem dla którego są skóry. Tworzy różne rzeczy handmade: paski do spodni, sakwy na motor, a nawet kabury. Kiedy oglądałem taką kaburę z bliska, tknęło mnie, że słowo „rękodzieło” idealnie pasuje do takich wytworów ludzkich rąk. Zapewniam, że owa kabura to prawdziwe dzieło sztuki.

A jak to się ma do budowanie marki przez Gości Macieja Gnyszki? Ma się tak, że obaj panowie podchodzą do swojego biznesu tak, że jakość jest absolutnie kluczowa. Słusznie, bo człowiek może kupić samą markę, opierając się na swoim wyobrażeniu o produkcie czy usłudze (nawet jeśli wyobrażenie powstało wskutek rekomendacji, to wciąż jest to wyobrażenie). Ale potem zmierzy się z rzeczywistością. I — że tak powiem — zweryfikuje tę rzeczywistość empirycznie^^

Czy jeśli klientka Marie Zélie kupiłaby piękno i JAKOŚĆ, a po otwarciu przesyłki ujrzałaby piękno, ale bez jakości (załóżmy, że da się stworzyć piękną sukienkę z kiepskiego materiału), to czy obraz marki Marie Zélie w jej głowie by się nie zmienił? Czy pozostałaby fanką marki? Czy zechciałaby być jej ambasadorem? Że o zostaniu akcjonariuszem Marie Zélie nie wspomnę.

A więc tak, z całą pewnością w przypadku Krzysztofa Ziętarskiego i Jana Sikory możemy mówić o sztuce oraz jakości jako kluczowych składnikach procesu budowania silnej marki. Ale czy to wystarczy? Obawiam się, że nie.

Kluczowym elementem są oczywiście ludzie. Bo żeby zaistniało dzieło sztuki, wcześniej musi istnieć mistrz, który owo dzieło stworzy. A jeśli tym dziełem ma być globalna marka, to… no, chyba nikt nie ma wątpliwości, że nie da się zbudować takiej marki, jeśli nie ma się wielkich aspiracji, jeśli nie spogląda się daleko w przyszłość, jeśli nie ma się strategii.

Podczas oglądania wywiadu Macieja Gnyszki z Krzysztofem Ziętarskim oraz Janem Sikorą, przyjrzyj się powyższej kwestii szczególnie uważnie. Bo wielkie aspiracje mają wszyscy trzej uczestnicy tej rozmowy.

Podejrzewam, że aspiracje Macieja Gnyszka już znasz (Maciej pisał o aspiracjach nie tylko na blogu, ale też m.in. w kultowym e-booku o katolickich miliarderach). Ale przyjrzyj się, proszę, aspiracjom Krzysztofa Ziętarskiego oraz Jana Sikory.

Kiedy słucham takich ludzi, ręce same składają się do oklasków i — choć głupio to zabrzmi, bo żadna w tym moja zasługa — rozpiera mnie duma. Duma, bo współcześni polscy przedsiębiorcy wpisują się w piękną i chlubną tradycję, która zawiera się w tych krótkich słowach: Polak potrafi (pisałem o tym w tekście „Po co nam ten cały patriotyzm?”). I mocno za tych przedsiębiorców trzymam kciuki.

Ale… dość już — czas na rzecz najważniejszą, czyli 36. odcinek „Gnyszka Wyciska”, bohaterami którego są dwaj fascynujący panowie: Krzysztof Ziętarski oraz Jan Sikora.


Andrzej Lauryn

Copywriter Towarzystw Biznesowych

Partnerzy