„Jedynym sposobem na nauczenie się biznesu jest robienie biznesu”?

Takie słowa padają w książce „Umysł Miliardera. 20 Zasad Bogactwa i Sukcesu Najbogatszych Ludzi Świata” Rafaela Badziaga (nie pamiętam niestety, który z dolarowych miliarderów jest autorem tej myśli).

Oczywiście, jak w każdej chyba dziedzinie, talent też ma wielkie znaczenie. Przedsiębiorca, żeby zostać multimilionerem czy miliarderem, musi bardzo sprawnie operować narzędziem, które skrywa się w czaszce.


Uniwersytet Zdrowego Rozsądku

Sprawnie, czyli jak? Część miliarderów, z którymi rozmawiał Rafael Badziag, to ludzie, którzy pochodzą z bardzo ubogich rodzin. Nie każdy z nich zdobył wykształcenie. Ale można śmiało powiedzieć, że każdy z nich ukończył Uniwersytet Zdrowego Rozsądku — jak to pięknie i trafnie zarazem ujął Zdzisław Dąbczyński, założyciel, twórca i prezes firmy WIMED (producent oznakowania drogowego i urządzeń BRD, czyli bezpieczeństwa ruchu drogowego), w znakomitej książce „Inspiracje i drogowskazy”.

Zdrowy rozsądek zdaniem miliarderów, z którymi rozmawiał Rafael Badziag, jest absolutnie kluczowy, jeśli przedsiębiorca chce zbudować firmę wartą co najmniej miliard dolarów.


Książka „Cel I: Doskonałość w produkcji” Eliyahu Goldratta — pochwała zdrowego rozsądku?

Gdybym musiał krótko i zwięźle opowiedzieć, o czym jest książka „Cel I” Goldratta, sięgnąłbym właśnie po te słowa: „pochwała zdrowego rozsądku”.

Dlaczego właśnie te słowa?

Jasne, chodzi o zarządzanie. Jasne, chodzi o TOC (ang. theory of constraints), czyli o opracowaną przez dr. Goldratt teorię ograniczeń. Jasne, to powieść biznesowa, której akcja toczy się w fabryce.

ALE…

Podczas Kongresu Patriotyzmu Ekonomicznego, zorganizowanego przez Towarzystwa Biznesowe 9 listopada 2019 roku w Warszawie, dr Tomasz Stachura poprowadził warsztat zatytułowany: „Jak mapy myśli mogą pomóc w strategicznym planowaniu rozwoju firmy?”.

Wystąpienie dr. Stachury (znakomite, moim zdaniem) Maciej Gnyszka podsumował następująco: „To, co mnie najbardziej rozwaliło w mind mappingu, to to, że kluczowa nie jest sama mapa myśli, ale proces jej tworzenia”.


Jak to się ma do książki „Cel I: Doskonałość w produkcji” Godratta?

Ano tak, że największą, moim zdaniem, siłą tej książki jest jej forma. Dzięki temu, że „Cel I” to powieść biznesowe (a nie poradnik, podręcznik czy coś na kształt) Czytelnik przechodzi cały proces odkrywania teorii ograniczeń (TOC) razem z głównym bohaterem, Alexem Rogo.

Maciej Gnyszka powiedział kiedyś (okoliczności nie pomnę), że w tej całej teorii ograniczeń o to właśnie chodzi — o logiczne myślenie i zdrowy rozsądek.

Zdawać by się mogło, że powinien kierować się nimi każdy przedsiębiorca. Jednak środowisko, w którym operujemy (nie tylko biznesowe), zdaje się być coraz bardziej pozbawione zdrowego rozsądku. A że człowiek przynajmniej w pewnym stopniu musi na co dzień działać według reguł tego świata, to i nie jest mu łatwo utrzymać owo narzędzie — zdrowy rozsądek — w formie.


Zanim zaczniesz czytać „Cel I”, zapoznaj się ze Wstępem autora do wydania trzeciego

Cytuję:

Cel I to książka o nauce i edukacji. Nieprawidłowe użycie tych dwóch słów, otoczonych aurą tajemnicy i nadmiernego szacunku, sprawiło, że ich pierwotne znaczenie uległo zatraceniu. Zarówno dla mnie, jak i dla większości szanowanych naukowców, nauka to nie wiedza na temat sekretów natury czy choćby na temat ogólnych jej prawd. Nauka to po prostu metoda stosowana do wysuwania jak najmniejszego zbioru założeń, które dzięki bezpośredniemu, logicznemu wnioskowaniu mogą wyjaśnić istnienie wielu zjawisk zachodzących w przyrodzie.

Fizycznej zasady zachowania energii nie należy nazywać prawdą. To tylko zwykle założenie, które pozwala poprawnie wyjaśnić ogromną liczbę zjawisk przyrodniczych. Założenia tego nie możemy udowodnić, bo nawet nieskończona liczba zjawisk, które ono skutecznie wyjaśnia, nie świadczy o jego uniwersalnym zastosowaniu. Natomiast może ono zostać obalone przez zaledwie jeden wyjątek. Przy czym nie będzie to oznaczało, ze założenie to jest całkowicie niepoprawne, a jedynie ukaże konieczność znalezienia innego, bardziej poprawnego założenia. Tak właśnie stało się z zasadą zachowania energii, którą zastąpiła bardziej ogólna — i bardziej poprawna — zasada zachowania energii i masy sformułowana przez Einsteina. Jednak założeń Einsteina, podobnie jak tych poprzednich, nie można nazwać „prawdą”.

Z jakiegoś powodu zaczęliśmy kojarzyć naukę z bardzo ograniczonym zbiorem zjawisk przyrodniczych. O nauce mówimy, gdy zajmujemy się fizyką, chemią i biologią. Musimy zdać sobie sprawę z faktu, że istnieje wiele innych zjawisk naturalnych nie podpadających pod te kategorie — chociażby te, które zaobserwować można w organizacjach, zwłaszcza w firmach biznesowych. Bo jeśli nie są to zjawiska naturalne, to jakie? Czy naprawdę chcemy to, co dzieje się w organizacjach, zaliczyć do fikcji, a nie do rzeczywistości?

Niniejsza książka stanowi próbę udowodnienia, że wystarczy przyjąć bardzo małą liczbę założeń, by móc wytłumaczyć szeroki wachlarz zjawisk zachodzących w biznesie. Czytelnikowi pozostawiamy ocenę, czy przedstawiona w książce logika wnioskowania na podstawie założeń o zjawiskach, które na co dzień obserwujemy w naszych przedsiębiorstwach, jest tak nieodparta, że można nazwać ją „zdrowym rozsądkiem”. Nawiasem mówiąc, zdrowy rozsadek nie jest wcale czymś powszechnym. Jednocześnie, moim zdaniem, określenie danego rozumowania zdroworozsądkowym jest jego najwyższą pochwałą. Mówiąc, że jakieś rozumowanie jest zdroworozsądkowe, zdejmujemy naukę z akademickiego piedestału i stawiamy ją na właściwym miejscu. Stawiamy ją w zasięgu każdego z nas i stosujemy do opisu tego, co nas otacza na co dzień.

Chciałbym, by ta książka pokazała, że stworzenie nowej dziedziny nauki czy też rozwinięcie już istniejącej, nie wymaga wcale niezwykle wysokiej sprawności umysłu. Trzeba jedynie z odwagą stawiać czoła niespójnościom i nie unikać ich tylko dlatego, że „tak przecież do tej pory wszyscy robili”. Zdecydowałem się wpleść w akcję książki historię zmagań rodzinnych, sądząc że wyda się ona znajoma każdemu menadżerowi, który do pewnego stopnia pochłonięty jest swoją pracą. Nie miało się to przyczynić do zwiększenia popularności książki, lecz podkreślić fakt, że często lekceważymy wiele naturalnych zjawisk jako nieistotnych z naukowego punktu widzenia.

Starałem się również ukazać prawdziwe znaczenie słowa „edukacja”. Jestem przekonany, że jedyną drogą uczenia się jest proces dedukcji. Nie uczymy się poprzez otrzymywanie gotowych wniosków; to jedynie sposób na wytresowanie kogoś. Dlatego chciałem przedstawić przesłanie tej książki metody sokratejską. Jonasz, choć zna rozwiązania problemów Alexa, naprowadza go za pomocą znaków zapytania, a nie wykrzykników. Wierzę, że Czytelnik dotrze do odpowiedzi zanim się to uda Alexowi Rogo. Jeśli lektura będzie dla Czytelnika przyjemnością, to może zgodzi się ze mną, że bawiąc, można kształcić, i że w ten właśnie sposób należałoby pisać nasze podręczniki. Podręcznik nie powinien podawać gotowych odpowiedzi, ale raczej zawierać akcję, która pozwoli uczącemu się samemu przejść przez proces wnioskowania. Jeśli w książce tej uda mi się choć częściowo zmienić podejście Czytelnika do nauki i edukacji, będzie to dla mnie największa nagroda.


Eliyahu M. Goldratt „Cel I: Doskonałość w produkcji”, MINT Books, Warszawa 2007, s. XI-XII.


Dlaczego warto przeczytać książkę „Cel I” dr. Goldratta?

Jeśli nie przekonały Cię powyższe argumenty (Goldratta ze Wstępu do wydania trzeciego, a nie moje^^), to być może uda się wielkiemu promotorowi książek dr. Goldratta i jego teorii ograniczeń (to właśnie rekomendacja Macieja Gnyszki sprawiła, że sam sięgnąłem po „Cel I”, a potem kolejne książki):


Dodam jeszcze dwa argumenty.

Po pierwsze, książka „Cel I” jest światowym bestsellerem. Według informacji na okładce mojego egzemplarza, na świecie sprzedano już 11 milionów egzemplarzy (trochę od zakupu minęło, dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby w międzyczasie pękł kolejny milion).

Po drugie, co widać poniżej, książka „Cel I” jest tak rozchwytywana, że bywa trudno dostępna, a nawet niedostępna. Warto wówczas dobrze zbadać zasoby Allegro oraz zajrzeć na skupszop.pl (mocno polecam to miejsce; można kupić używane książki w bardzo dobrym stanie oraz sprzedać książki, gdy „nowe porządki” nie przewidują dla nich już miejsca w domowej biblioteczce).



Andrzej Lauryn

Copywriter Towarzystw Biznesowych

Partnerzy