Parę refleksji po lekturze książki „Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu” Malcolma Gladwella

Kongo Agon uważał, że sukces to w 90 paru procentach zasługa talentu. Był sportowym geniuszem — czego się nie dotknął, zamieniało się w złoto. Olewał treningi, bo przecież wysiłek nie ma najmniejszego sensu, gdy za rywali ma się tylko piece of trush. To ironia losu, a nawet chichot historii, że został pokonany właśnie przez owych „śmieci”. Zawodnicy zespołu Deimon Devil Bats nie byli geniuszami, choć nie brakowało im talentu. Ale kluczem do ich sukcesu było co innego — morderczy trening (i to dosłownie, pokonali tzw. death march, czyli marsz śmierci).

Ta historia nie wydarzyła się naprawdę. Kongo Agon i zawodnicy zespołu Deimon Devil Bats to fikcyjne postacie z mangi (oraz anime) „Eyeshield 21” (na tapecie futbol amerykański). A jednak warto o tej historii wspomnieć, bo to piękne mimesis (czyli daje do myślenia^^).

Czyż odwieczny konflikt między talentem i ciężką pracą nie jest jak najbardziej realny? Czyż wszyscy ludzie (a przynajmniej większość) przynajmniej raz w swoim życiu nie zadają sobie pytania, co sprawia, że niektórzy ludzie odnoszą sukces, a inni nie?

Potrzebny jest czysty talent czy też geniusz? A może ciężka praca — hektolitry potu wylane podczas treningów lub tysiące godzin spędzone na przykład na grze na muzycznym instrumencie? I w drugą stronę: czy sam czysty talent albo same tysiące godzin ćwiczeń wystarczą, by odnieść życiowy sukces?

Odpowiedzi na te pytania szuka Malcolm Gladwell. Jego książkę zatytułowaną „Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu” polecił mi kiedyś kolega. Bardzo sobie cenię jego zdanie. Jeszcze nie zawiodłem się na jego książkowej rekomendacji. I tym razem też się nie zawiodłem 🙂

Umysł otwarty i lekcja geopolityki

„Umysł ludzki jest jak spadochron — działa tylko wtedy, kiedy jest otwarty” — powiedział lord Dewar. Niestety, otwarty umysł, choć wydaje się być rzeczą bardzo ludzką, wcale nie jest typowy dla naszego gatunku. Ludzie łatwo popadają w rutynę, w schematy, starają się dopasować wszystko do znanego sobie wzorca. Ale to nie zawsze działa. Ba, zwykle nie działa. Bo świat jest bardzo skomplikowanym miejscem (systemem w ujęciu teorii systemów). A największą jego „komplikację” stanowi człowiek (wystarczy spojrzeć w lustro^^).

Książka „Pacyfik i Eurazja. O wojnie” dr. Jacka Bartosiaka (mocno polecam) uświadamia, jak ważna jest geografia w geopolityce i geostrategii. Ba, światowa polityka rozpoczyna się od mapy.

To mało „schematyczna” myśl, bo raczej nas tego nie uczono w szkole (to przerażające, jak mało jest geografii w historii; nie liczę „suchych” map historycznych), ale jeśli rozważymy tę myśli na chłopski rozum, okazuje się dość oczywista. Bo przecież każda gra rozpoczyna się od boiska! W pewnym sensie to boisko definiuje zasady gry.

Dlatego między bajki można włożyć przekonanie, że państwa są biedne albo bogate z powodu samych idei — bo jedne zdecydowały się na wolność, a inne na „zamordyzm”. Idee są oczywiście ważne — zawsze, ale to zawsze stanowią punkt wyjścia dla ludzkich działań. Ale te działania nie odbywają się w próżni. Żeby na przykład kwitł wolny handel, potrzebne są warunki do uprawiania tegoż.

Popatrzmy na geografię USA. Południkowy przebieg krain geograficznych; rozległe równiny w centralnej części kraju; wielka rzeka (wraz z dopływami) przecinająca niemal całe Stany z północy na południe — idealny szlak handlowy.

Jak myślisz, czy gdyby kontynent północnoamerykański był dużo mniejszy — składał się z samej tylko Kanady (w jej obecnym geograficznym położeniu) — a osadnicy, którzy budowali USA, osiedliliby się tam (na obszarze dzisiejszej Kanady), to czy Stany Zjednoczone stałyby się kolebką nowożytnej demokracji, krainą wolności, idealnym miejscem do bogacenia się?

A może raczej — z racji geografii: połaci tajgi, sroższego klimatu, krótszej wegetacji, mnogości jezior i form polodowcowych — byłyby skazane na coś zupełnie innego? Czy ci sami ludzie — ci sami osadnicy wyznający te same wartości — w zupełnie innych okolicznościach w ogóle byliby w stanie pójść tą samą drogą?

A jak się sprawy mają w przypadku jednostki? Czy da się wszystko uprościć do jakiegoś „genialnego” rozwiązania, wzoru, złotego środka? A może jest analogicznie do państw, czyli sytuacja jest wielce złożona i skomplikowana? Czy o tym, kim człowiek jest i się staje, decyduje tylko on sam — jego talent, zdolności, umiejętności i praca — czy może czynników formujących go jest dużo więcej?

Książka „Poza schematem” Malcolma Gladwella, podobnie jak książka dr. Jacka Bartosiaka, nie stanowi odpowiedzi na wszystkie pytania. Ale jest wartościowa, ponieważ pomaga nam spojrzeć na „znane” nam rzeczy z nowej perspektywy; ponieważ łamie schemat; ponieważ skłania do myślenia.

A to ostatnie jest najważniejsze, wszak najcenniejsze są właśnie te myśli, które budzą myśli nowe.

Malcolm Gladwell „Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu” — parę cytatów na zachętę

10 tysięcy godzin do sukcesu?

Kolejne ciekawe spostrzeżenie: dziesięć tysięcy godzin to przeogromna ilość czasu. Nie da się ćwiczyć tak długo przed wejściem w dorosłość bez niczyjej pomocy. Potrzeba zachęty i wsparcia rodziców. Nie możemy być biedni, bo jeżeli musimy zarabiać na utrzymanie, w ciągu dnia zabraknie nam czasu. Prawdę mówiąc, większość z nas ma szanse osiągnąć tę magiczną liczbę tylko wtedy, gdy uczestniczy w zajęciach dodatkowych, jak np. treningi dla najlepszych, lub gdy trafi się jakaś nadzwyczajna sposobność, dzięki której będzie można zainwestować więcej czasu w rozwój własnych umiejętności.

Szereg sprzyjających okoliczności

Przyjrzyjmy się teraz całemu szeregowi sprzyjających okoliczności, jakie napotkał na swojej drodze Bill Joy. Dzięki temu, że zdecydował się na podjęcie studiów na tak nowoczesnej uczelni, jaką bez wątpienia był Uniwersytet Michigan, miał sposobność ćwiczyć programowanie w systemie z podziałem czasu, zamiast męczyć się z kartami perforowanymi. Dzięki temu, że w oprogramowaniu systemowym tkwił błąd, mógł siedzieć nad klawiaturą tak długo, jak chciał. Dzięki temu, że uniwersytet nie żałował środków, centrum obliczeniowe było czynne przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, więc Joy mógł spędzać w nim całe noce. Skoro mógł poświęcać programowaniu tak wiele czasu, gdy zdarzyła się sposobność napisania UNIX-a na nowo, był gotów do wykonania zadania. Bill Joy był bystry i chciał się uczyć. Niewątpliwie te cechy odegrały znaczącą rolę w jego dalszej karierze. Jednak zanim stał się ekspertem w swojej dziedzinie, ktoś musiał dać mu możliwość zdobycia tej biegłości.

Nadzwyczajne serie sprzyjających okoliczności

Jednak we wszystkich przytoczonych wyżej historiach rzuca się w oczy nie nadzwyczajny talent, lecz nadzwyczajne serie sprzyjających okoliczności. Zrządzeniem losu Beatlesów zaproszono do Hamburga. Bez Hamburga losy zespołu równie dobrze mogły się potoczyć zupełnie innym torem. Na samym początku naszego wywiadu Bill Gates stwierdził: „Miałem niesamowite szczęście”. Co oczywiście nie znaczy, że brak mu błyskotliwości albo nadzwyczajnej smykałki do interesów. Po prostu wie, jak niewiarygodne miał szczęście, trafiając do Leakside w 1968 roku.

Fascynujące, nieprawdaż? I zapewniam, że takich historii w książce „Poza schematem” jest dużo, dużo więcej. Malcolm Gladwell nie odpowie na pytanie, co zrobić, by odnieść sukces. Niezawodny przepis na sukces pewnie nie istnieje.

Gladwell pomoże jednak spojrzeć na świat z nowej perspektywy. A jak się rzekło za lordem Dewarem, umysł ludzki jest jak spadochron — działa tylko wtedy, kiedy jest otwarty.

Otwartości umysłu zatem życzę i udanej lektury!



Andrzej Lauryn

Copywriter Towarzystw Biznesowych


Partnerzy