Parę refleksji po obejrzeniu wywiadu z Edytą Brodawką — kobietą, która zmienia oblicze polskiej branży transportowej.

Przyznam bez bicia, że miałem opory przed obejrzeniem tego wywiadu. Branża transportowa czy spedycja to przecież nie mój świat. Na szczęście w głowie szybko zagościła myśl krytyczna: „Chłopie, ty się uspokój! Przecież doskonale wiesz, że Członkowie Towarzystw Biznesowych to ludzie wielowymiarowi. Nie chcesz się przekonać, jakie „za rogiem” skrywa Edyta Brodawka?”. Pewnie, że chcę 🙂

Czym mi najbardziej zaimponowała bohaterka 32 odcinka programu „Gnyszka Wyciska”? Odpowiem nie wprost. Krótką historią „Zbrodni Sylwestra Bonnard”. To powieść francuskiego pisarza, Anatole'a France'a. Sięgnąłem po nią w szkole średniej, bo akurat dopadła mnie nuda, a ta książka przykuła moją uwagę (w księgozbiorze rodziców można było znaleźć wiele niepozornych perełek).

Cenne jest to, co daje do myślenia

Zakochałem się od pierwszej strony. Do tego stopnia, że przy każdej okazji polecałem „Zbrodnię Sylwestra Bonnard” przyjaciołom i znajomym. Koleżanka startująca w Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego po lekturze zadała mi pytanie: „Ale co właściwie spodobało ci się w tej książce?”. Jej zdaniem ta lektura była nudna, a ja… cóż, nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie.

Zrozumienie przyszło z czasem. Trafiłem gdzieś na ciekawą myśl, której autorstwo przypisuje się czasem Arturowi Górskiemu, choć najwyraźniej dużo wcześnie zwerbalizował ją niejaki Agrypius. A oto i owa myśl:

„Umysł rzetelny ocenia książkę nie tylko według myśli, które ona zawiera, ale także według myśli, które ona budzi”.

Prawda, że cudowne? Właśnie dzięki tym słowom mnie olśniło. Oto najlepsza, moim zdaniem, miara wartości książki, ale również filmu, spektaklu teatralnego czy… wywiadu. Cenne jest to, co skłania do refleksji — jak „Zbrodnia Sylwestra Bonnard”.

Podobnie było w przypadku 32 odcinka #GnyszkaWyciska. Wywiad Macieja Gnyszki z Edytą Brodawką wychodzi daleko poza branżę transportową, choć i na tym polu spektrum jest szerokie. Dość powiedzieć, że poruszona została kwestia polskiej edukacji, która w tej branży nie działa. Choć moim zdanie nie jest to wyjątek, ale reguła, niestety.

Do tematu edukacji wrócimy za moment, ale najpierw coś, co zainteresuje chyba każdego, jeśli oczywiście pragnie być za sterami własnego życia. Chodzi mi o ten fragment wywiadu, gdy Edyta Brodawka opowiada o tym, jak i dlaczego wygospodarować godzinę dzienne dla siebie? Niemożliwe? A może problemem jest nie „brak czasu”, ale to, że zamiast realizować własne, realizujemy w życiu cudze cele?

Fascynujący jak erudyta czy jak przedsiębiorca?

Zakochałem się od pierwszej strony. Ale „Zbrodnia Sylwestra Bonnard” nie chwyciłaby mnie za serce, gdyby nie tytułowy bohater. Bo sama treść cennych myśli nie wystarczyłaby, gdyby nie ich „nośnik”. Być może doczekamy się czasów, gdy sztuczna inteligencja będzie zdolna do ludzkich myśli i przeżyć. Ale póki co, zdolny do tego jest tylko człowiek. I nigdy o tym nie zapominajmy 🙂

Niesamowite, ale i przerażające, jest to, że mając naście lat poczułem duchową więź ze starym bibliofilem, „zagubionym” w starych manuskryptach, żyjącym samotnie (nie licząc gosposi i kota Hamilkara). A może Sylwester Bonnard mi po prostu imponował swoją erudycją?

W tamtych czasach lubiłem filozofować. Zachwycałem się Platonem, „Paideią” Wernera Jaegera i „Chrześcijaństwem po prostu” C.S. „Narnijczyka” Lewisa. Można powiedzieć, że to erudyci, prawdziwi filozofowie, imponowali mi wówczas najbardziej. Ale…

Ale czasy się zmieniają. I my także. Perspektywa się zmienia z biegiem lat. Edyta Brodawka już nie pragnie zostać Prezydentem RP, choć marzyła o tym w czasach szkoły średniej. A ja, choć wciąż podziwiam erudytów, to dziś, odkąd „zachorowałem” na rezultat materialny, największym szacunkiem darzę ludzi, którzy organizują świat, ponoszą ciężar myślenia, kreują rzeczywistość i chcą zmieniać świat na lepsze.

Jak się pewnie domyślasz, chodzi mi o przedsiębiorców. Ale nie ograniczałbym się tylko do ludzi prowadzących własne firmy. Można być osobą przedsiębiorczą bez własnej firmy oraz nie być przedsiębiorcą, mając własną firmę. Obie grupy poznajemy po owocach.

Najbardziej imponują mi niesamowici przedsiębiorcy z grona Towarzystw Biznesowych. Bo nie ograniczają się tylko do prowadzenia firmy (choć słowo „ograniczają się” tu nie bardzo pasuje, bo przecież prowadzenie prosperującej firmy w Polsce jest nie lada wyzwaniem) — robią też wiele innych rzeczy. Co ważne, chcą dzielić się wiedzą i doświadczeniem, budując przy tym kulturę dzielenia się, której bardzo nam w Polsce brakuje.

Lekcja pokory

Nie miałem przyjemności (i zaszczytu) poznać Edyty Brodawki osobiście, ale po obejrzeniu tego wywiadu jestem pod WIELKIM wrażeniem. Wybacz, Sylwestrze Bonnard, ale nie jesteś w stanie stawać w szranki z tą panią 😉

Jej myśli są bardzo zaraźliwe i mocno dają do myślenia (sic!). Edyta Brodawka ma nie tylko ogromną wiedzę (która nie ogranicza się do branży transportowej) i mnóstwo bezcennego doświadczenia, ale też coś, co cechuje wielkich ludzi — pokorę.

Jest pewna siebie i przebojowa, więc ta pokora nie rzuca się w oczy, ale jeśli uważnie wsłuchamy się w jej słowa, to zauważymy, że ma dystans i potrafi spojrzeć na sprawy z właściwej perspektywy. Przykładem niech będzie ten fragment wywiadu, gdy opowiada o byciu coachingu i rozwoju.

Od dawna dostrzegała, że w branży brakuje wiedzy i że warto dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Ale „co ja mogłam powiedzieć ludziom po dwóch latach pracy w zawodzie”? — pyta retorycznie. Co innego dzisiaj, kiedy posiada 10-letnie doświadczenie w branży, zdobywane w różnych firmach, i transportowych, i spedycyjnych.

Warto by tu przytoczyć fragment newslettera Coraz Lepszej Firmy z 7 sierpnia. Paweł Królak, Coraz Lepszy Szef, napisał:


„Nie daj się nabrać.

Pierwsza przeszkoda, jaką zauważyłem, analizując funkcjonowanie kilkuset firm, z którymi miałem okazję pracować, to było właśnie nabieranie się.

Nabieranie się na to, że potrzebujesz jakiejś nowej metody na zwiększenie sprzedaży i rozwój firmy.

A najgorsze jest to, że przedsiębiorcy sami się na to nabierają.

Skupiają się na szukaniu jakiś nowych rozwiązań, zamiast konsekwentnie wdrożyć to, co już wiedzą.

Jasne, pomagają im w tym firmy szkoleniowe, reklamując „nowe” metody, „nowe” systemy, „nowe” oprogramowanie…

Organizują wielkie konferencje, na których celebryci radzą Ci, jak prowadzić firmę”.


W pierwszej chwili mnie to rozśmieszyło. Ale potem dotarło do mnie, że w dużej mierze właśnie tak wygląda rzeczywistość — celebryci radzą, jak prowadzić firmę. Nie praktycy, czyli przedsiębiorcy, ale ludzie, którzy nawet jeśli prowadzą działalność gospodarczą, to przedsiębiorcami nie są. Pójdźmy jeszcze dalej, przechodząc do zapowiadanego wątku z edukacją.

Teoretycy vs praktycy — czyli co z tą edukacją

Edyta Brodawka powiedziała, że edukacja w żaden sposób nie przygotowuje do pracy w zawodzie. Na studiach wykładają teoretycy. Brakuje ludzi, którzy mają autentyczne pojęcie o branży transportowej, która nie należy do łatwych (o czym przekonasz się, oglądając wywiad). A błędy są kosztowne. Dosłownie. Czasami do tego stopnia, że firma zbankrutuje.

Właśnie dlatego uważam, że przedsiębiorcy, którzy dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem, robią podwójnie wspaniałą robotę — raz, że organizują rzeczywistość, dają miejsca pracy, generują bogactwo, tworzą gospodarkę (warto pamiętać, że gospodarka jest tym, co nam wyszło, a nie tym, cośmy sobie zaplanowali. Politycy mogą wiele obiecywać i wiele planować, ale koniec końców narzędziami, jakimi są firmy, operują ludzie, którzy mają kompetencje w operowaniu tymi narzędziami — tymi ludźmi są oczywiście przedsiębiorcy), a dwa, że budują kulturę dzielenia się.

Kultura dzielenia się

Człowiek nie żyje w próżni (choć bywa próżny^^) — potrzebuje habitatu, czyli takiego środowiska, w którym będzie mógł dobrze żyć i prosperować. Oczywiście nie chodzi tu tylko o środowisko naturalne. Nie chodzi też tylko o szeroko rozumianą infrastrukturę, którą ludzie budują i utrzymują w ruchu (nieruchomości też, w końcu wymagają remontów, mediów itd.). Chodzi też o „reguły gry”, czyli np. prawo regulujące działalność gospodarczą. Chodzi też o zasady, wartości, w których wychowujemy dzieci.

Kulturę dzielenia się doskonale oddaje myśli Edyty Brodawki: „Im lepiej będzie w firmie, tym lepiej będzie tobie”. Ale takie zespołowe podejście sprawdza się nie tylko w firmie — w końcu życie to gra zespołowa, prawda? Opłaca się i warto grać zespołowo także w szerokim kontekście, wspierając się nawzajem w ramach organizacji zrzeszających przedsiębiorców, jak od blisko 10 lat czynią Towarzystwa Biznesowe.

Dlaczego tworzenie takie środowiska, opartego na wspieraniu się nawzajem (nie ma przypadku w tym, że Maciej Gnyszka zdefiniował networking jako rzetelne służenie innym i profesjonalne proszenie o pomoc) jest takie ważne?

Odpowiem nie wprost, przytaczając fragment wpisu na Facebooku opublikowanego 9 sierpnia. Marcin Franczak, współzałożyciel i COO w firmie Covertiser napisał:

„Czy Polak potrafi stworzyć unicorna? Potrafi. Niestety nadal te firmy wyrastają w innym otoczeniu biznesowym z innymi możliwościami kapitału” — tak, otoczenie, w którym przyszło nam żyć i działać, ma kolosalne znaczenie. Budowanie kultury dzielenia się to nie jakaś tam górnolotna idea — to konieczność. No chyba że nie zależy nam na tym, by warunki do życia i rozwoju w Polsce były jak najlepsze. Wtedy możemy bronić status quo.

Jednak osobiście liczę na to, że nawet jeśli większość jest powyższego zdania, to koniec końców dowiodą, że mają rację ci, którzy swoje plany i marzenia wprowadzają w życie — przedsiębiorcy. Tak wspaniali ludzie jak Edyta Brodawka.

Jeśli uważasz, że szkoda Twojego bezcennego zasobu, jakim jest czas, na oglądanie tego wywiadu, to pamiętaj, proszę, że bohaterka 32 odcinka #GnyszkaWyciska podpowie Ci, jak wygospodarować godzinę dziennie dla siebie. Można więc powiedzieć, że czas, który teraz zainwestujesz, wróci do Ciebie z nawiązką 🙂

Udanego oglądania życzę! I wielu owocnych myśli!

Andrzej Lauryn

Copywriter Towarzystw Biznesowych

Partnerzy