Parę refleksji po lekturze książki „Od przedszkola do Doliny Krzemowej”

„Wiele osób, szczególnie w Polsce, przedsiębiorców nie docenia. A to jest naprawdę — nie boję się tego słowa — współczesna arystokracja. To są ludzie, od których najwięcej zależy. Setki lat temu być może najwięcej zależało od królów, jakichś wodzów czy dowódców armii, potem może od dyplomatów… Ale dziś losy świata są w rękach tych, którzy tworzą i dostarczają nowe produkty, to od nich zależy, jak będzie wyglądała rzeczywistość wokół nas. Jednocześnie przedsiębiorcy to absolutnie niezwykli ludzie — z naturalnymi cechami liderskimi, odważni, chętni do brania życia w swoje ręce, ludzie, którzy wolą coś zrobić ze światem wokół siebie, niż tylko narzekać”.

To słowa Pawła Królaka, Coraz Lepszego Szefa w Coraz Lepszej Firmie, które padły podczas tego wywiadu (naprawdę warto przeczytać). Podpisuję się pod powyższym obiema rękami. I im dłużej jestem związany z Towarzystwami Biznesowymi, tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. Jednocześnie coraz częściej chodzi mi po głowie kwestia przyszłości, czy może raczej problem przyszłości.

Bo jeśli losy świata są w rękach przedsiębiorców, a nikt z nas nie będzie żył na ziemi wiecznie, to stoi przed nami wielkie wyzwanie: jak wychować kolejne pokolenie przedsiębiorców?

Sporo lat minęło, odkąd uczęszczałem w liceum na lekcje „przedsiębiorczości”. Cudzysłów jest konieczny, bo uczono nas tam, jak napisać CV i list motywacyjny, a choć są to przydatne kompetencje, to czy są w stanie zrobić z kogoś przedsiębiorcę? Nie chcę narzekać na polską edukację, ale chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, że — delikatnie mówiąc — jest daleka od doskonałości.

Kluczowa jest praktyka, bo istotą bycia przedsiębiorcą jest ryzykowanie

Praktyka jest bardzo ważna. Pozwolę sobie przytoczyć scenę z książki „Ostatni bohater” Terry'ego Pratchetta:

— No… tak. Właśnie. Oczywiście. Oni są już niemal u stóp Góry.
— I są bohaterami — przypomniał pan Betteridge z Gildii Historyków.
Patrycjusz westchnął ciężko.
— A co to oznacza, tak dokładnie?
— Są bardzo dobrzy w osiąganiu tego, co zamierzyli.
— Ale są też, jak rozumiem, bardzo starymi ludźmi.
— Bardzo starymi bohaterami — poprawił historyk. — To tylko oznacza, że mają bardzo duże doświadczenie w osiąganiu tego, co zamierzyli.

I z całą pewnością mają ogromne doświadczenie w wychodzeniu cało z największych nawet niebezpieczeństw^^

Myślę, że z przedsiębiorcami jest podobnie (nie żartuję!). Bo czyż przedsiębiorca nie musi nieustannie się zmagać z niebezpieczeństwami? Przeszkód na drodze do celu jest wiele i co nuż pojawiają się nowe, nieprawdaż?

Piotr Szlązak podczas rozmowy z Bernardem Frugą (mocno polecam: LINK) powiedział, że istotą bycia przedsiębiorcą jest ryzykowanie. I trudno się nie zgodzić z tymi słowami. Bo choć przedsiębiorca działa tu i teraz, to musi spoglądać w przyszłość. A jak ktoś to pięknie ujął, żeby poznać przyszłość, trzeba ją przeżyć.

Oczywiście nie jest tak, że nic nie możemy zrobić, by uczynić przyszłość choć trochę przewidywalną — możemy. Jak ktoś inny to pięknie ujął, przyszłość utkana jest z przeszłości.

Fortuna sprzyja przygotowanym?

Jak można rozumieć słowa: „Przyszłość utkana jest z przeszłości”? Nie twierdzę, że trzeba mieć mentalność preppersa, ale uważam, że warto zdobywać i pielęgnować liczne kompetencje. Prowadzenie firmy wymaga posiadania wielu kompetencji, prawda?

Oczywiście wiele użytecznych kompetencji przydaje się nie tylko przy prowadzeniu firmy. Weźmy taki networking. Posiadanie wokół siebie zaufanych ludzi, na których zawsze można liczyć, jest kluczowe dla każdego. W końcu człowiek to istota społeczna — trudno jest wieść udane życie bez udanych relacji.

Inny przykład: zarządzanie sobą w czasie. Podobnie: języki obce, sztuka słuchania, umiejętność uczenia się, zarządzanie finansami osobistymi czy współpraca. Te wszystkie kompetencje bardzo przydają się w życiu. Inna sprawa, czy polska szkoła wyposaża młodego człowiek w te kompetencje.

Praktycy dla praktyków

„Od przedszkola do Doliny Krzemowej” — ta książka z całą pewnością nie stanowi odpowiedzi na wszystkie pytania. Być może nawet sprawi, że w głowie zamiast odpowiedzi na nurtujące pytania pojawi się jeszcze więcej wątpliwości. Uważam jednak, że to lektura obowiązkowa dla każdego człowieka, który chce wychować swoje pociechy na ludzi przedsiębiorczych (nie trzeba prowadzić firmy, by być człowiekiem przedsiębiorczym i w drugą stronę — nie wystarczy prowadzić firmy, by stać się przedsiębiorczym człowiekiem).

Autorami są praktycy: Bernard Fruga i Dobromiła Lachendro-Fruga. On jest biznesmenem i doradcą przedsiębiorców o bogatym doświadczeniu zawodowym zdobywanym w kilkudziesięciu krajach, twórcą modelu przywództwa i zarządzania ISRIKUZ. Ona jest doświadczonym terapeutą pedagogicznym, certyfikowanym trenerem programów edukacyjnych FranklinCovey oraz trenerem kreatywności w międzynarodowym programie Destination Imagination. Są rodzicami trójki dzieci (w tym dwóch dorosłych córek).

Co da Ci lektura książki „Od przedszkola do Doliny Krzemowej”?

Cytuję fragment Wstępu:

Świat, do którego chcemy przygotować nasze dzieci, dla nas samych jest niewiadomą. To powoduje, że czujemy ciężar, jak na nas spoczywa. Jednocześnie nasza wiedza i doświadczenie mogą ułatwić Twoją wędrówkę szlakami wychowawczymi. Mam nadzieję, że czytając tę książkę, zobaczysz, że to, czego mamy nauczyć nasze dzieci, wcale nie różni się tak bardzo od tego, czego uczyli nas nasi rodzice.

Byłbym zapomniał. Książka jest napisana w formie dialogu. Autorzy dyskutują na kolejne tematy, dzieląc się wiedzą i doświadczeniami. Moim zdaniem ten dialog sprawia, że wartość książki rośnie. Bo jak mówiliśmy wcześniej, przedsiębiorca kroczy w nieznane. Można by rzecz, że Bernard Fruga i Dobromiła Lachendro-Fruga nie oferują gotowych odpowiedzi, lecz POSZUKUJĄ — i zapraszają Czytelnika (lub Słuchacza audiobooka) do tego samego.

Ja też zachęcam Cię do tych poszukiwań 🙂

Owocnej lektury!



Andrzej Lauryn

Copywriter Towarzystw Biznesowych



Partnerzy