Parę refleksji po lekturze poradnika dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych autorstwa Christel Petitcollin

„Jednakże to okablowanie neurologiczne ma charakter strukturalny. Można rozwijać umiejętności drugiej półkuli, lecz chodzi przede wszystkim o to, by zaakceptować siebie takim, jakim się jest, i cieszyć się ogromnymi możliwościami swojego wspaniałego mózgu”.

Powyższy cytat pochodzi z książki „Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych”, autorką której to książki jest Christel Petitcollin. Myśl jest wyrwana z kontekstu — niech mi to nie będzie poczytane za winę. Chciałbym, byśmy przez chwilę rozważyli tę oto część powyższego cytatu:

„[…] lecz chodzi przede wszystkim o to, by zaakceptować siebie takim, jakim się jest, i cieszyć się ogromnymi możliwościami swojego wspaniałego mózgu”.

Trafne spostrzeżenie, nie sądzisz? Moim zdaniem, bardzo trafne. Dostrzegam jednak pewien problem. Mianowicie zaakceptowanie samego siebie nie wystarczy. Człowiek jako istota społeczna nie funkcjonuje w próżni (oczywiście zdarzają się przypadki ludzi, którzy z własnej woli żyją w odosobnieniu). Można powiedzieć, że jesteśmy skazani na drugiego człowieka. A skoro tak, skazani jesteśmy na komunikację.

A jeśli komunikacja, to… „Komunikacja” ks. dr. Marka Dziewieckiego (audiobook dostępny jest na Legimi. Jeśli już masz abonament, to… po prostu korzystasz. 🙂 A jeśli nie masz abonamentu, możesz testować Legimi przez 14 dni za darmo — warto zacząć darmowe testowanie od cyklu „Ja, człowiek” ks. Dziewieckiego).

Podstawowa bariera w komunikacji i warunek konieczny komunikacji udanej

Ks. Dziewiecki jako jedną z barier w komunikacji wymienia – parafrazuję – nieprzyznawanie drugiemu człowiekowi prawa do niepowtarzalności, do bycia kimś wyjątkowym, kimś innym niż ja sam. Niby oczywiste, wszak każdy z nas ma niepowtarzalną wrażliwość czy zestaw życiowych doświadczeń. Nic dziwnego zatem, że gdy słyszymy na przykład słowo „filiżanka”, to wyobrażamy sobie inną filiżankę. A co dopiero, gdy dochodzimy do znaczenia słów tak trudnych, jak „dobro”, „miłość”, „piękno” czy „sprawiedliwość” (Platoński Sokrates miał ze sprawiedliwością tak wielki problem, że aż zbudował „Państwo”^^).

Problem w tym, że podstawą komunikacji jest sztuka uważnego wsłuchiwania się, wczuwania się w niepowtarzalny świat drugiego człowieka. Tym samym docieramy do empatii. Jest narzędziem, które pozwala poznać i zrozumieć drugiego człowieka. Po co? Celem jest oczywiście Miłość (sic! „Ta, która nie ustaje” powinna być pisana wielką literą). Nie chciałbym — jak to mówią — sprzedać Ci zbyt wielu spoilerów, bo wierzę, że sięgniesz po „Komunikację” (i jak ja zachwycisz się tym dziełem), dlatego poprzestanę na powyższym.

No dobrze, ale jak to się ma do książki „Jak mniej myśleć”?

Ano ma się tak, że jest to fascynująca książka o ludziach innych niż większość (nie chcę operować terminem „normalny” — bo co to właściwie znaczy w kontekście człowieka, a w szczególności jego wnętrza?). I właśnie do tego samego zachęcam Ciebie — do wybrania się w podróż pełną przygód, do tego samego świata (bo żyjemy w tym samym świecie), który jednocześnie jest zupełnie innym światem (bo ktoś go widzi zupełnie inaczej). Zachęcam do wybrania się w podróż z panią Christel Petitcollin.

Czego nauczyła mnie „Mądrość psychopatów”?

Przede wszystkim kamień spadł mi z serca 😉

A tak zupełnie poważnie, to po książkę „Mądrość psychopatów” Kevina Duttona sięgnąłem nie dlatego, żeby zbadać, czy mam w sobie coś z psychopaty, ale po to, by dowiedzieć się czegoś więcej o świecie, na temat którego miałem co najwyżej jakieś wyobrażenia (uformowane w dużej mierze przez filmy czy książki).

I czego nauczyła mnie „Mądrość psychopatów”? Uświadomiła to, co oczywiste — że istnieją ludzie, którzy bardzo się różnią od większości (jw. nie chcę operować terminem „normalny”). I wcale nie oznacza to, że ktoś taki jest od razu psychopatą — chorym przestępcą. Wysoki poziom cech psychopatycznych w pewnych okolicznościach może dawać przewagę. Np. w sytuacji, gdy człowiek musi działać pod presją i poddawany jest silnym stresorom, jak w świecie polityki wysokiego szczebla.

Fascynujące i przerażające jednocześnie. Ale uważam, że warto zadać sobie trud, by zgłębić taką tematykę choć trochę. To samo tyczy się świata ludzi, którzy analizują bez końca i osób wysoko wrażliwych.

Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych” — dla kogo jest ta książka?

Cytuję informację od wydawcy (która widnieje na okładce):

• Moi bliscy mówią, że jestem zakręcona i że zadaję sobie za dużo pytań.

• W mojej głowie stale coś się kłębi – czasem marzę o tym, żeby wcisnąć wyłącznik umysłu.

• Mam wrażenie, że jestem z innej planety.

• Nie mogę sobie znaleźć miejsca.

• Czuję się niezrozumiany.

Czy chociaż jedno z tych zdań opisuje właśnie ciebie? Jeśli tak, prawdopodobnie rozpoznasz się w profilu osoby nadwydajnej mentalnie. Cóż, bycie nadwydajnym bywa naprawdę męczące, ale twój mózg – właśnie ten, który myśli zbyt wiele – to prawdziwy skarb. Jego subtelność, złożoność i szybkość, z jaką działa, są naprawdę zdumiewające, a pod względem mocy można go porównać z silnikiem Formuły 1! Ale bolid wyścigowy nie jest zwykłym samochodem. Gdy prowadzi go jakiś niezdara, może się okazać kruchy i niebezpieczny. Potrzebuje kierowcy najwyższej klasy i toru na swoją miarę, by wykorzystać swój potencjał.

Do tej pory to mózg wiódł cię po wertepach. Czas jednak, abyś przejął stery, i to już od dziś. Dzięki tej książce nauczysz się wykorzystywać niezwykłe możliwości swojego umysłu, który do tej pory wydawał się nie do ogarnięcia! A do tego poczujesz ulgę i wreszcie odetchniesz pełną piersią, akceptując siebie i swój fantastyczny umysł.

Spotkałem się z opinią, że osoby nadwydajne mentalnie nie znajdą tu zbyt wielu cennych porad dla siebie. Nie wiem. Nie jestem osobą nadwydajną mentalnie.

Jednak, jak napisałem, uważam, że to właśnie osoby, które nadwydajne mentalnie nie są, powinny po tę książkę sięgnąć — po to, żeby choć trochę poznać świat nadwydajnych mentalnie.

Ja przeczytałem książkę „Jak mniej myśleć” z przyjemnością. I coś mi podpowiada, że i Ty znajdziesz na łamach książki pani Christel Petitcollin sporo radości (bo jak inaczej konsumować wiedzę, jeśli nie z apetytem^^).

Polecam.


Andrzej Lauryn

Copywriter Towarzystw Biznesowych


Partnerzy